Póki stoję nie upadnę.

Chrzanić konsekwencje. Żyję? Żyję. I tego się trzymajmy. Póki oddech w mej piersi i ciało rozgrzane będę skakać z budynków i unosić się w przestworza, bo to ja jestem Panem mego sumienia. Jestem Boginią, choć nic mnie pośród nich nie wyróżnia, oprócz kilku nocy nieprzespanych przez układane myśli.
Jestem czymś więcej, choć nie mam marzeń. Mam myśli, otwarty umysł i nie ogranicza mnie ograniczenie naszego ciała, bo mam duszę, którą też oddycham.

Na własny wybó, niegodnam Ciebie.

Chyba skończył się kolejny etap w moim życiu. Coś utraciłam bezpowrotnie. Rahasya zginęła. Odeszła bez śladu, niespodziewanie. Kim jestem? Mieszaniną krwi, kości, ciała. nothing more. Dobrym pytaniem byłoby czy w ogóle czymś jeszcze jestem. Chyba nie. Chyba mnie już nie ma. Koniec jest bliski.