Bilet w jedną stronę. Jesteś na tyle odważny?

zagubiona

Tak cholernie potrzebuję kogoś obok. Kto pomoże mi to wszystko ułożyć.
Mam dwie drogi i cholerny mętlik w głowie. Myśli do mnie krzyczą, mam ochotę je zabić. Albo wyjadę, wywrócę cały mój świat do góry nogami. Wszystko zostawić, porzucić, zacząć odnowa. Uwolnić się, WOLNA. Albo zostanę… w tym gównie. Z problemami, lecz z życiem. Z życiem, które powoli sobie układam, ze światem, który już znam, z którym sobie radzę. Boję się. Tak cholernie się boję.

Najgorszy jest moment gdy odkrywasz, że nie ważne gdzie jesteś i tak jesteś cholernie sama. Pieprzona samotność. Sama musisz wybierać. Stąd będziesz musiała kiedyś odejść, szybko. Czy dasz sobie radę sama? Potem? Wiesz, że to złudna stagnacja, na kilka najbliższych lat. Tam musiałabyś zacząć od nowa, lecz tam możesz bezpiecznie tkwić.

Boimy się zmian, boimy się nieznanego.

Opuścić całe swoje życie. Potrafiłbyś tak? Zostawić to wszystko. Złe i dobre chwile, ludzi tych dalekich, znienawidzonych ale i tych bliskich, których kochasz.  Z dnia na dzień zacząć wszystko od nowa. Od zera znów wszystko budować. Potrafiłbyś wziąć tylko kilka ubrań, portfel i książkę pod rękę i po prostu uciec? Uciec od wszystkiego co znasz. Uciec od problemów, uciec od domu?

Nigdy nie przywiązuj się do ludzi. Ludzie są przez jakiś czas. Przychodzą, zmieniają całe Twoje życie i odchodzą, taka jest kolej rzeczy.

Samotność liczona w setkach.

1367698623_sewrsl_600

Siedzisz pośród ludzi, pośród grupy ludzi, których znasz, codziennie ich mijasz, spędzasz z nimi czas. Nie są to dla Ciebie bliscy, są dla ciebie tylko obcymi twarzami w tłumie, które może nawet zapamiętujesz, póki je widzisz.
Siedzisz pośród nich, do twoich uszu dochodzą normalne rozmowy, jakieś śmiechy, jakieś sprzeczki. Siedzisz tuż obok a czujesz jakby dzieliły Cię od nich setki mil.
Jesteś obcy, wyobcowany, zagubiony pośród tej gęstwiny ludzi. I w sumie powinno Ci być żal, że nie uczestniczysz w tym, że Ciebie tam nie ma, lecz nawet to cię nie boli.
Czujesz tylko pierdoloną pustkę, ale w sumie nawet to Cię jebie.
Spustoszenie emocjonalne, status w życiu „wyjebane”.
Dostrzegasz to wszystko, wiesz, że przez to jesteś mądrzejszy… ale to wszystko.

Dla pewnych momentów warto żyć.

Photo0003

Dziś mam urodziny. Spalając urodzinowego papierosa, ostatniego z paczki myślę o tym ile się zmieniło. Ile osób przeszło przez moje życie, ile zostało. Jak bardzo sama się zmieniłam, można powiedzieć, że aż za bardzo. Sama siebie nie poznaję, lecz jest dobrze. Dorosłam. Mimo, że wciąż się gubię, mimo, że wciąż płaczę wszystko idzie w dobrym kierunku.
Podziękowania za to należą się kilku osobom, które po cichu mi pomagały, lecz w szczególności mojemu przyjacielowi, którego tu poznałam. Jutro minie pół roku tej znajomości. Dzięki niemu więcej rozumiem, dziękuję.

I jedyne co jest niezmienne to piosenki na słuchawkach. Tak , muzyka to moja wieczna kochanka, którą będę pieścić i dopieszczać po śmierć, ale do tej mi się nie śpieszy. Wiem, że dam radę, choć, nie jest łatwo i nie będzie, choć muszę się zmienić i dostrzec swoje błędy, dam radę. Wierzę w to.

We wrześniu pisałam, że czas rozpocząć nowy etap. I w tedy go rozpoczęłam, on nadal trwa, choć wciąż scenariusz się zmienia tak jak i ja, to trwamy.
Ja, Pani Donesz, chyba pogodziłam się ze sobą. Nie potrzebuję już trzymać bloga niczym brzytwy, to już nie jest moje dziecko. To część mnie, lecz ta część też powoli odchodzi taka jest już kolej rzeczy.

Do napisania, może kiedyś./

Pani Donesz.