Rachunek sumienia

102062
Ile się zmieniło przez jeden cholerny rok. I jak planować przyszłość, gdy zaledwie minuta może zawarzyć o naszym życiu lub końcu.
Czuję żal. Żal tego co straciłam. Żal, że będąc dzieckiem musiałam stać się dorosła.

Wszystko to czego się bałam dziś jest codziennością. Codziennością, w której się gubię. Popadam w letarg. Dostrzegam coraz więcej elementów gry. Dostrzegam kłamstwa w ich oczach, dostrzegam te zaklęte w oczach lustra.
Jaką wagę ma jedno słowo, gdy potrafimy je zagryzać w zębach jak już zużytą gumę do żucia.
Powoli zaczynam tracić wątek. Tracić wątek życia. Zaczynam tonąć. Buduję sobie tratwy bo tak jest łatwiej, bo tak jest wygodniej. A wciąż ciało trawi taki niedosyt.
Mam dość swojej cielesności, mam dość swoich myśli, mam dość siebie.
A jednocześnie chcę położyć się na łóżku. Nie odzywać, nie reagować, nie ruszać. Po prostu trwać. Żyć pół życiem. Czym to się różni od chodzenia w wyznaczone miejsca, mówienia wyznaczonych kwestii?
I pytam siebie co jest nei tak. I znów mieli rację, problemem jestem ja.

Donesz.