Niechciana dusza

tumblr_nbiowswWLt1s03x0vo1_500
Ja tu wciąż jestem.  Rozumiesz? Chyba nie. Wciąż jestem. I zamykam oczy na ułamek sekundy i otwieram je choć tego nie chcę. Mam ochotę wić się, wykręcać w spazmach niewidzialnego bólu. A mimo to patrząc na mnie ujrzysz tylko łzy.
Stworzyliście swój idealny świat beze mnie. Teraz wszystko jest takie jak powinno. Tylko czasem jeszcze coś z środku się zaciska jakby sumienie ale tłumaczycie to skurczami żołądka. A nie wiecie, że z mojego serca powoi wypływa krew.. Jak mogliście zapomnieć? Przecież ponoć tyle znaczyłam. Tak bardzo cierpiałaś gdy odchodziłam a dziś dajesz mi urywki sekund by dowiedzieć się czy wciąż żyję. A ja musze radzić sobie sama, choć powinnaś mi pomóc.
I nei poznaje siebie i nei poznaję tego pokoju. Wszystko jest obce. Zastanawiam się co ja tu robię. I najgorsze ejst to, że nie mam gdzie wracać. Rozrywa mnie to. Z ran płynie krew mieszająca się z łzami. Morze tworzy się na podłodze.. sama w nim tonę. Ja nie umiem pływać. Może byś o tym wiedziała gdyby nie to, ze ty nie masz przecież czasu dla mnie. Wyrzuciłaś mnie. Odrzuciłaś. Choć cały świat cie zobowiązywał do czego innego.
I chciała bym cię nienawidzić, ale nawet tego nei potrafię. Nienawidzę siebie.  Nie chce na Ciebie patrzeć już nigdy. A mimo to wiem, że będę do tego zmuszona. Niechciana.
Powinnam już przyzwyczaić się, że jestem porzucona na pastwę siebie i rzeczy niezależnych ode mnie. JA tak bardzo chcę się roztopić, zniknąć.
Rozlać niczym wino z potrąconego kieliszka i wsiąknąć neiwiadomo gdzie.I tak nikt nie będzie szukał.
Tylko kochanka muzyka dzielnie pieści zwiędłe ciało. Stoi dzielnie. Otula. Trzyma przy świadomości.

Donesz

„Ja… ja napradę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy” / Alicja w krainie czarów

Drogowskaz

2160

Chcę znaleźć coś w czym się odnajdę. Chyba zacznę jakieś ćwiczenia. Może zacznę wstawać wcześniej i ćwiczyć? Bieganie- nieee… ćwiczenia gimnastyczne- nieee… Może medytację? Hm.. przyjaciel polecił mi jedne ćwiczenia medytacyjne. Są ciekawe. Co prawda trudno u mnie z kontrolą oddechu, ale myślę , że nawet wygodna pozycja i chwila bezmyślności, oderwania pomoże. Cokolwiek. By stało się moją stałą w życiu. Czymś co co dzień mnie trzyma.
Jestem sobą. Nie chcę być kimś innym. Jestem sobą. Lecz kim jest prawdziwa ja?
Może powinnam zacząć wyglądać jak wszyscy i tak się zachowywać… ale chyba nie umiem. A może. Może zacznę się malować i czesać jak wszystkie. Może zacznę się ubierać jak kobieta. Pomaluję paznokcie.
Może uda mi się obudzić, którgoś dnia innym człowiekiem.
Może nawet pójdę do kościoła.. kiedyś.

Ktoś polecił mi bym przeczytała Alicję w krainie czarów. Widział sens tej książki. Hm.. w końcu nadszedł ten czas. Czytam. I widzę to co chciał mi pokazać. To nie jest bajka dla dzieci. Gdy przeczytam postaram się opowiedzieć, choć nei zrobię tego tak dobrze jak on by to zrobił. Biały króliczek…

Musze zmienić coś. Więc zmienię siebie. Swoje nastawienie. Chcę tego. Dorosłam do tego.

Donesz



Czlowieczeństwo zaklęte z oczach.

luis-royo

W czym drzemie istota człowieczeństwa? Czego potrzeba do zbawienia?

To tylko dwa pytania z tylu dręczących. Niektórzy powiedzą, że nudzę się w życiu i stąd myśli niezrozumiałe.. Tak, masz rację. Nudzi mnie już to istnienie. Nic nie rusza tak jak powinno. Ludzie są wciąż tacy sami; próżni, samolubni, materialistyczni, przekupni, fałszywi i obłudni. Żałosne ich starania o coś co mogą stracić w sekundzie. Kiedy dostrzegać będą, że tracą wszystko choć zdaje im się, że jest lepiej?
Ludzie zabijający ludzi. Nie trzeba im broni, nie trzeba pocisków, ran i zaciśniętych pięści.
Mój kot ma w sobie więcej człowieczeństwa niż niejeden z ludzi, których znam. To nawet zabawne, szkoda, że jednakowoż wywołuje tylko uśmiech ironiczny. Patrząc w oczy tego zwierzęcia dostrzegam pogardę jaką widać w moim spojrzeniu na ludzi, na samą siebie. Widzę w spojrzeniu kota inteligencję… zrozumienie.

Mój kot. Heh. Nie mój. Raczej dzielący ze mną mieszkanie. Jedyne co „Moje” to kilka nic nie wartych szmat, książek i kartek ze słowami, których sama nie rozumiem, choć większość uciekła z moich ust.. Ktoś kiedyś powiedział, że jedyne co mamy na własność to marzenia. A jeśli ja nie mam marzeń? Jeśli się poddałam i niczego nie pragnę? Przez to staję się jeszcze bardziej niematerialna, ulotna niczym sekunda, która była przyszłością a teraz jest dawną przeszłością o której zaraz zapomnę, która nie wywoła we mnie emocji, nei zapamiętam jej. Jest jedną ze zbiorowości, niczym szczególnym.
Jeśli Bóg by istniał to czy właśnie tym byśmy dla niego byli? Sekundą życia niedostrzegalną w morzu życia? Czy tak samo istotne jak ta sekunda byłoby życie poszczególnych jednostek? Lecz trzeba pamiętać, że w jednej sekundzie my możemy odmienić całe swoje życie.
Jesteśmy nieobliczalnymi dziećmi , które zostały same w domu.

Pani Donesz

 

 

Chce byś SOBĄ do cholery.

beznazwy

Osoba, którą nie chcę być skomentowała mnie (mój tatuaż) tak „, bardzo typowy. Pół świata taki ma, ale dalej jest niesamowicie uroczy”. Jakbym dostała w twarz. Nie dość, że ciągle czuję się nią, czuje jakbym ją naśladowała, nie chcę być jak ona to jeszcze tak komentuje coś co odróżnia mnie od świata… Popłakałam się. Łzy same płyną mi z oczu. Zawsze jestem sobą. Zawsze. A tu okazuję się, że jestem kimś zupełnie innym. Jedną z wielu… a co… Tylko szkoda, że dla mnie to wszystko ma sens… miało sens. To był symbol wszystkiego co straciłam. Była taka książka „13 powodów by się zabić”. Z tym mi się zawsze to kojarzy. Moje 13 powodów, przez które umarłam. 13 osób, które pojawiły się by zniknąć. Dominik, Sandra, Antoni, dom, ojciec, rodzina, Mariusz, babcia, ja, dzieciństwo, Klaudia, Mariusz. Dla was to tylko słowa imiona. Dla mnie to historia. Dla mnie to historia jak doszłam tu gdzie jestem i jak nie raz chciałam upaść i się zabić. Dla mnie to historia jak wiele wycierpiałam i jak stara już jestem. A mimo tego kurwa jestem jak pół świata. Czuje się jakby odebrano mi własne ja. Nie mam zdania, wszystko mi obojętne. Wszystko co kochałam mi zabrano. Już nic nie jest jak dawniej. Nie potrafię poskładać się w całość.
Jestem tylko kolejną zagubioną kobietą w tym świecie, takich jak ja są miliony. Ale ja nei chcę być tym milionem.. chcę być sobą… Chce być tą Pania Donesz, która potrafi się uśmiechać, która, potrafi czuć szczęście. Błagam.
Żyje w takiej cholernej rzeczywistości. To boli. Już nawet marzyć się boję. To co mówią do mnie ludzie wydaje się snem.
Muszę wychodzić do ludzi, rozmawiać z nimi, udawać , że wszystko jest dobrze. Ale ja tak bardzo nie chcę. Nie lubię ludzi; ludzie są źli, ciągle kłamią, chcą cię upodlić, zabić wewnętrznie a ty wciąż pokłądasz w nich nadzieję.
Ja nie jestem jebnięta. Jestem normalna. Myślę normalnie, tylko, się poddaje. Ale robię to jak pół tego świata. Jestem taka sama jak oni. Wszyscy sa tacy sami; źli i pojebani.

Czy ma sens podpisywanie się skoro jestem tylko jedną z miliona takich samych…. chyba nie…

Nie ja.

6c8fc5ea0006c0f751325c87

Czy można diametralnie się zmienić od tak, z powodu małego impulsu? Czy można zmienić się tylko dlatego, że ktoś jest podobny do mnie?
Porzucam wszystko co mi ją przypomina. Nikt tego nie wymaga, to ja, to ja nie chce być nią. To mnie trochę przerasta.
Tak jakbym sama próbowała sobie udowodnić, że nie jestem nią. Może przesadzam, ale to jest we mnie. Chcę pozbyć się wszystkiego co nas łączy, może wtedy to ja stanę się tą jedyną. Tylko tak mogę. Szkoda jednak, że tracę to co kochałam, trace zainteresowania, pasje… Sama jestem problemem. Popadłam wręcz w obsesję, tak bardzo się boję…
To mnie przerasta. Nie chcę jej nie chcę… Mimo tego, że jest dobrze nie potrafię uszczęśliwić siebie. Czasem po prostu leżę, łzy spływają z moich oczu… Jestem taka zepsuta, wypalona. Chcę to naprawić a mimo to nadal nie wiem jak. Zyskałam idee ale potrzebuję celów, do których mogłabym dążyć a nie odległych idei.
I chyba jestem egoistką bo to wciąż mi nei starcza, wciąż łaknę więcej… tracę pewność. Pewność co do dalszego życia. A mimo to staram się… A może tak tylko sobie wmawiam.
Ludzie budzą we mnie żałość, nawet ciosy, które powinny zaboleć już mnie nie ruszają. Przyjmuję je obojętnie jak wszystko. Już nawet nie wiem czy moja radość jest prawdziwa, czy może też nie dosięga wszystkich zakamarków. Nie jestem smutna, nie jestem wesoła, jestem melancholijna, depresyjna i mam ochotę porozmawiać… Opowiedzieć historię od początku do końca.

Donesz.

Podszepty diabła.

anielica_i_diabel

Czy wierzę w diabła? W istotę piekielną, która próbuje skraść moją duszę i strącić na wieczne potępienie? Nie wiem.. chyba nie. Wierzę za to, że po części sama jestem takim diabłem. To jest prawda. KAżdy z nas jest diabłem dla samego siebie. To w naszej duszy czai się ten mrok, mówiący jak słodko smakuje zło. Choć zło to pojęcie względne. To w nas drzemie ten głos podszeptujący co zrobić by było nam pozornie lepiej. Byśmy odczuli swą wyższość, to że jesteśmy panami. Czasem znów szepta byśmy po prostu poszli łatwą drogą, krocząc ku zgubie. Zatracili się we własnym ego, myśląc o śmierci i rozżalając nad samym sobą.  A jednakowoż lubimy tego diabła, lubimy te szepty. Wręcz odczuwamy czasem tęsknotę za nimi gdy zbyt dobrze się układa. Szukamy wymyślnych problemów, by tylko mieć pretekst by się stoczyć, by nie mieć wyrzutów sumienia za własne pogrążenie.

Jesteś sam sobie diabłem. Jesteś złem, które tak bardzo chcesz wyplenić ze swojej duszy. Czyż to nie uroczo? Chcesz pokonać samego siebie… Pogódź się z tym.

Dziwka zawsze zostanie dziwką.

12_1398697473

Przeszłość zawsze goni. Dogania i rzuca się jak stęskniony pies na Ciebie a Ty pod nią upadasz.
To zawsze wraca. Tylko kto tym razem? Nikomu już nie możesz ufać. Nie wiesz kto za Twoimi plecami siega po sztylet. To jest gorsze niż strata wszystkich, gorsza jest zdrada.
I po co to. Komu tak bardzo zależy żebym się nie wyrwała. Odciąć się od tamtego życia. Całkowicie. To jedyny lek. Tylko czy jestem wystarczająco silna?

Wszystko wraca. Staram się. w kalendarzu zaznaczona nowa data. Data nowego życia. Tylko po co stare życie się wpierdala. Muszę to zakończyć albo to zakończy mnie.

Donesz.