niezmienne.

Chciałam dzwonić. Chciałam błagać byś mnie stąd zabrał.
Wiesz co uslyszałam o tylu latach cierpień? „Co TO tutaj robi?”
mam dosc.
Chce wrocic
mam dosc
chce zniknąć
mam dość
Chce umrzec.
jestem tylko tym czyms. To.

.

Leżę na materacu za ich plecami, mimo to nikt się  nie odwraca. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Nie widzą, że z moich oczu znów płyną łzy.
Dziś już nie pierwszy raz.
Jutro wielki dzień, choc nikt tego nie wie. Jutro nikt tego nie zobaczy. Żyj sto lat, najlepszego. Szkoda, że mnie już nie ma w Twoim życiu. Jutro masz urodziny.Szkoda, że jestem tylko nikim.
Myślałam, że to będzie moment. Że jest lepiej, kwestia czasu. Teraz dostrzegam, że z każdą chwilą było gorzej.
I nawet obcym osobą już nie zależy i nawet oni już nie tęsknią. Dziwisz się? Też za sobą bym nie tęskniła.

Ostatnio spytał ktoś jak tam u mnie. Jedyna odpowiedź poprawna; Jest dobrze :> Dzień jest piękny a mosty mamy dwa.

I gdy dziś jechałam w tramwaju poczułam Twoje perfumy i łudziłam się, że to ty. Jakiś piekny był to sen i zludzenie, że cokolwiek znaczyłam.

Poruszenie nogami.

A moze mi dobrze tak jak jest? Może wcale nie potrzebuje pieknego zycia?
Pora na zmiany.
Bo życie nie polega na siedzeniu i użalaniu sie nad sobą. Dalej wstan, podejdź do okna i spójrz. Widzisz to? Widok zawsze jest piękny bo otacza nas życie.. żywy świat. Więc walcz o niego. Nie bądź jednym z martwych w żywym świecie..
Walcz o siebie.
Nihil verum omnia licita. Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone. To prawda, nie ma rzeczy niemożliwych sa tylko te na ktorych wykonanie potrzebujemy wiecej czasu. Walcz. Nie obiecam sie, ze jutro po przebudzeniu zobaczysz zupelnie inny swiat. Ani pojutrze, ani za tydzień. Czas to tylko mrugnięcia oczu. Zmiany będą niezauważalne a mimo to gdy po czasie spojrzysz wstecz nie poznasz zycia, nie poznasz siebie. Będzie dobrze, zechcesz żyć.
Bedzie tak. Tylko Walcz..

Nie uciekaj, bo to i tak wroci. A niech wraca, podejdź smiało, spójrz im w twarz, uśmiechnij sie. Wszyscy mamy tak samo skrzywione sumienia, tak samo splątane myśli :>

Nauczyłam sie plakać..

Leze w łożku, uwieziona. Towarzyszy mi tylko biały, pluszowy miś. Niczym symbol nadziei.. Jego zapach mnie uspokaja… Pachnie bezpieczeństwem.
Luzę uwieziona w goraczce sumienia.. wiem, że już niedługo znów uciekne.. znow zostawie.. Znow zostanę sama.. Nie znajdą mnie..
Boje się. Lecz nie wolno ufać.
Przeszlość znow chce powrocic, lecz nie moge.. patrze w sufit i łzy cisną się do oczu. Nauczyłam sie płakać. Nauczylam sie ludzkich uczuc.
Jestem na to wszystko za stara.. Chciałabym być młoda, głupia, nieświadoma.. a jestem dalej.. sobą. A może to już nie ja…

Każdy kto spojrzy mi w oczy patrzy jak zahipnotyzowany po czym szybko odwraca wzrok. Boją się. Bo w tych oczach nie ma nic, nie ma już mnie..
I tylko Tobie moge ufać.. Tylko Tobie.. jak to jest mieć czegoś, ale nie mieć… Ja już wiem..

Skok z mostu…

Chcialam tylko czułości, bliskości, kogoś obok.. i dostalam. Przypadkiem. Chyba dziś juz wszystko rozumiem. Choć chyba umarlam. Jeden telefon, kilka slow… i tysiące mysli samobojczych…
umarłam. Choć ciało ostatkiem sil rzuciłam by je obronic. I to mi pomoglo. Dzięki śmierci zakonczylam kilka spraw. Szkoda, ze nic nie bedzie takie samo ale wiele sie nauczylam.
I teraz mam dotyk, czułośc i komu pisac dobranoc. Tyle mi starcza. Bez zbednych niuansów, niepisanych zasad i zdrad. Wolnosc i pragnienie by wracac.. by wyleczyc kilka ran..