Na jutro mam plan genialny, zrobię to zaufaj mi…

Chciałabym po prostu ustabilizować swoje życie. Mieć coś pewnego.
Własne cztery  kąty. Z miękkim materacem, lampką nocną i kuchnią w której byłby słoik nutelli, wino, lubczyk, oregano, bazylia , papryka i curry. A na parapecie w doniczkach rosły by aloes i kaktus bym nie musiała o podlewać. I mały patyczak uwięziony w słoiku podziwiał by to niezrozumiale. To by mi wystarczyło. To byłby moj raj.
I może ciuchy walałyby się w kartonach a książki piętrzyły stosami pod ścianą… i może byłyby tylko dwa kubki gdzieś przy kącie a w nich resztki wina. Lecz to by mi starczylo.
Nie szukam nieba ani piekła, szukam miejsca dla siebie. Bym świadomie mogla wyrzucić kartonowe pudełka po butach z cciężarem wspomnień przed przejściem progu.
I wiem,że bedzie lepiej choć nic nie planuje. Wiem, że będzie lepiej bo wszystko jest możliwe.

D.

Stara dziwka zwana życiem..

Wiesz, sama nie wiem jak jest.

Jest inaczej. Nie wiem co mam myśleć.
Postanowiłam to zakończyć, raz na zawsze po swojemu w swoim czasie. Ale byłam za slaba Miałam dość poniżeń. Dość słów, za ktore płaciłam latami.

Powiedziałam. I wiesz co? Dla nich to jes nic. Nic nie znaczy, to że w środku zdechłam. Nic sie nie stało, trzeba żyć dalej. On chce sie zabić? Wzruszająca historia. Za to co zrobił powinien zdechnąć jak pies. Nie wybacze. Nie jestem w stanie. Jedyne co moge to patrzec jak to go zabija.
Oczekiwali, ze wybacze, bo nic sie nie stalo. Nie bylo ich gdy umieralam. Nie bylo ich gdy stalam na moscie bo on mnie zabil. Nie bylo ich gdy wszyscy mi zostawiali bo bylam zbyt zepsuta przeszloscia. Wtedy mnie nie widzieli. Dla nich nic sie nie stalo.

W teorii powinno byc lepiej. A wiesz co ci powiem? Ze choc lzej mi to jest kurwa gorzej. Bo teraz wiem ile znaczylam. Nic. NIGDY juz tam nie wroce. Nie chce, Pieprze to wszystko.
Mowią, że to zawiść. Brak pokory. Może mają racje. Lecz takich rzeczy sie nie wybacza.

Wolę zdechnąć niz wybaczyc.