Tak bardzo boję się być sama, bez Ciebie. A Ty wyjeżdżasz. Mówisz, że nie chcesz wracać. Za mało czasu mieliśmy. Czemu wahałes sie przed ostatnim spotkaniem? Czego się bałeś?

Wiem, że musisz wyjechać. Wszystko poukładać, zastanowic się nad priorytetami. Wiem, że to nie jest łatwe. Z drugiej strony stawiasz mnie w kiepskiej pozycji. Miałam podjąć decyzję co zrobić z własnym życiem. Decyzję, w której chciałam byś uczestniczył. A Ty pozostawiasz mnie z niewiadomą na kolejne miesiące. Mimo to będę czekać… Będę czekać zawsze na Ciebie.

Mam tyle słów Ci do powiedzenia. Na półce leży całe pudełko z listami, których Ci nie wysłałam.Muszelki z nad morza dla Ciebie, kartki urodzinowe, życzenia, marzenia, pragnienia… teraz to wszystko nie ma znaczenia. Chcialam dać Ci coś, co by było przy Tobie gdy mnie nie ma. Może jeszcze zdąże…

Nawet nie umiem powiedzieć Ci tego wszystkiego, dlatego piszę list, który nigdy do Ciebie nie dotrze…

Nie zostawiaj mnie. Wróć. Będę czekać.

Stary nowego początek

Jest taki moment gdy zaczynasz wierzyć
że w końcu zaczniesz od nowa
tym razem będzie dobrze
z tą osobą wygram życie

Jest taki moment gdy dokładniej postrzegasz
że nic nie jest takie latwe
Gubisz się w tym zupełnie

Sama w obcym mieście, w obcym mieszkaniu z już obcym mężczyzną a przecież miało byc tak pięknie.

i jeszcze tylko chwilami łudzisz się, że bedzie lepiej, że to chwilowe, że … cokolwiek byle podziałało … a tak naprawdę dzieli was coraz większa przestrzeń choć z ponad dwustu kilometrów zrobiło się kilka metrów kwadratowych. Każda rozmowa zamienia się w kłótnie. A Ty masz już dość. Nie to miało być. I zapierdalasz w okropnej pracy, którą nienawidzisz, i codziennie próbujesz dostosować sie do miasta, które nienawidzisz. A to wszystko w imię czego? W imię tego co się już dawno skończylo a moze nawet nie zaczęło?

Chcę wracać. Chcę wracać do piekła, które znam – tam przynajmniej czuję się pewnie, tam nie muszę się bać. Jeśli to wszystko się nie zmieni to wrócę jeszcze w tym tygodniu.

Rudy Kocie
Mój wredny kłaczasty przyjacielu, miałeś racje gardząc calym światem. Ten świat jest chujowy. Tęsknie za Tobą. Tylko w Twoich oczach widziałam zrozumienie.
Niedlugo wrócę,
tylko czy nadal zechcesz mi czasem pomruczeć do ucha?

-Twoja utęskniona (nie)właścicielka

 

Moze to wszystko miało wyglądać inaczej? Może to nie jest mój czas. Czuję, ze sie nie nadaję. Wszystko robię źle. Może za bardzo chciałam, zresztą jak zawsze. Czasem czuję, że powinno mnie nie byc. Całkowicie. Wtedy wszystko było by łatwiejsze a już zapewneżycie ludzi, ktorym do dziś tylko przeszkadzam. Zreszta to wlaśnie to robiłam przez tyle lat. Przeszkadzałam im. Co powinnam z tym zrobić? Może to właśnie jest czas by to wszystko naprawić? By już nikomu nie przeszkadzać?

Wszystko kiedyś się kończy. Pan-Idealny-Kochanek też wyjeżdża. Daleko. Nie będzie miał już dla mnie czasu. Straciłam wszystko, boję sie ze i jego stracę. A czuje, że znów nie mam nic. Tylko pluszowy James jak co wieczór tuli i pilnuje bym nie musiała się bać a mimo to się boje. Czemu? Czego?

I słowa same ulatniają się w bezdenną przestrzeń wyplutych oddechów zmieszanych z brudnymi wypocinami, które i tak nie mają znaczenia. Wszystko przy akompaniamencie kolejnych niemych krzyków płynących korytarzami po wklęsłych polikach. Tylko palce wybijają na klawiaturze rytm – który próbuje naśladować otchłań w mojej piersi. Nieregularne brzmienie z miejsca, w którym powstała dziura wydrapana pazurami najdzikszych stworzeń na świecie – ludzi. I teraz upajam sie a może tylko upijam tanim piwem. Nawet ono niejest bez znaczenia, niesie naszą wspólna historię, lecz w tej bajce ludzie też o nas zapomnieli i odłożyli na marketową półkę.

Nihil verum omnia licita, kochanie.Aniłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłł