Usta zwilżone słoną wodą

Jedyne meijsce które mi zostało to ten blog. Mój azyl.
Nie mam nic więcej.
Nie mam nawet do kogo się odezwać, z kim porozmawiać. Mogę tylko pisać tutaj. to smutne. i tak cholernie niesprawiedliwe. myślałam że już wystarczająco się nacierpiałam, że w końcu wszystko się ułoży. Jaka głupia byłam. Nic się nie układa

czuję jak tonę
moje ciało pochłania woda
pierwszy raz mam otwarte oczy
wyraźnie widzę otchłań
wyciągam rękę w jej stronę
I tak nikt nie czeka na brzegu
i tak nikt nie woła

i może tak własnie miało być
unosi się kolejna fala
jest jak koc który otula
jak matka której nie miałam

Dom,

czy to nie zapach jeszcze gorących ciastek ? – Tylko, że nie mam piekarnika
czy to nie zapach koszonej trawy wiosną? -Tylko, że nie mam trawnika
czy to nie wieczory przy herbacie ze znajomymi? – Tylko, że nie mam tu znajomych
czy to nie wino wypite z przyjaciółmi? – Tylko, że nie mam przyjaciół
czy to nie uśmiech matki pytającej jak minął dzień? – Tylko, że nie mam matki
czy to nie kot witający w drzwiach? – Tylko, że nie mam kota
Jestem samotna. Lecz na samą myśl o poznawaniu ludzi i świata odrzuca mnie.
Chyba się już przyzwyczajam.

I dobija świadomość ulotności.
Nic własnego. Wszystko ich.
Zdajesz sobie sprawę,  że Twoje życie też należy do nich.
Mogą je wyrzucić, mogą je zniszczyć
Cieszysz się, że narazie nie robią nic