Usta zwilżone słoną wodą

Jedyne meijsce które mi zostało to ten blog. Mój azyl.
Nie mam nic więcej.
Nie mam nawet do kogo się odezwać, z kim porozmawiać. Mogę tylko pisać tutaj. to smutne. i tak cholernie niesprawiedliwe. myślałam że już wystarczająco się nacierpiałam, że w końcu wszystko się ułoży. Jaka głupia byłam. Nic się nie układa

czuję jak tonę
moje ciało pochłania woda
pierwszy raz mam otwarte oczy
wyraźnie widzę otchłań
wyciągam rękę w jej stronę
I tak nikt nie czeka na brzegu
i tak nikt nie woła

i może tak własnie miało być
unosi się kolejna fala
jest jak koc który otula
jak matka której nie miałam

Mała dziewczynka.

Czasem czuję się jak mała zagubiona dziewczynka. Zgubiłam się na ulicy, wokół ani jednego żywego  ducha. Czuję jakby jeszcze nie nauczyła się wcale, czym jest życie i jak tym należy się posługiwać.
Gdy leżę w łóżku, już w spokoju ciemnej nocy tak bardzo potrzebuję bliskości. Nie chodzi tu o seks, lecz o dwa bijące serca w tym samym rytmie o to ciepło płynące z ciała i z serca drugiego człowieka, o ten dotyk dłoni ocierających łzy, które wciąż kapią po poliku. Złączenie dwóch ciał gdzie nagość nie pozwala na kłamstwa i sekrety. Taka bliskość jest najcenniejsza. Takiej najbardziej poszukujemy. Bliskości fizycznej, która wręcz namacalnie pozwala doświadczyć nam bliskości umysłów, dusz…
Cholera, znowu pieprzę farmazony… ale cóż, coś w życiu robić trzeba gdy sen nie nadchodzi.

P. Donesz.

jestem tylko człowiekiem z duszą i ciałem.

Jestem tylko człowiekiem. Jak każdy chcę mieć dla kogo żyć i kogo uszczęśliwiać.

Leżę samotnie w łóżku, brakuje obok tego 36,6. Łzy powoli staczają się po polikach, pojawia się myśl „co ja zrobiłam ze swoim życiem?  Kim ja jestem?” To właściwe pytanie, kim ja jestem? kim ja się stałam? Setki myśli uciekają w jednej chwili gdy wpatrzona w lustrzane odbicie widzę tylko pustkę.
Leże w łóżku i zaciskam oczy marząc, że to coś zmieni. Że odejdzie ta jebana samotność. Niech spłonie ten kto wymyślił uczucia. Uczucia są przekleństwem nocy.
Nie oczekuję wielkiej miłości, nie oczekuję nawet małej. Pragnę tylko jako takiego szacunku i po prostu nie chce zasypiać dziś sama… chcę zasnąć wtulona w czyjeś ramiona. Chcę obudzić się i patrzeć w spokojną i szczęśliwą twarz osoby śpiącej obok. Chcę wykraść się z łóżka wcześniej by móc zaskoczyć kogoś poranną kawusią do łóżka.
Wszystkie brudy dnia powszedniego, te kłamstwa wypalone tak starannie pod strumieniem parzącej wody powracają. Znów czuję się brudna. To jest gra życia.

Pani Donesz