Dom,

czy to nie zapach jeszcze gorących ciastek ? – Tylko, że nie mam piekarnika
czy to nie zapach koszonej trawy wiosną? -Tylko, że nie mam trawnika
czy to nie wieczory przy herbacie ze znajomymi? – Tylko, że nie mam tu znajomych
czy to nie wino wypite z przyjaciółmi? – Tylko, że nie mam przyjaciół
czy to nie uśmiech matki pytającej jak minął dzień? – Tylko, że nie mam matki
czy to nie kot witający w drzwiach? – Tylko, że nie mam kota
Jestem samotna. Lecz na samą myśl o poznawaniu ludzi i świata odrzuca mnie.
Chyba się już przyzwyczajam.

I dobija świadomość ulotności.
Nic własnego. Wszystko ich.
Zdajesz sobie sprawę,  że Twoje życie też należy do nich.
Mogą je wyrzucić, mogą je zniszczyć
Cieszysz się, że narazie nie robią nic

Niechciana.

wypadek znak
Gdy przechodzisz przez jezdnię, widzisz nadjeżdżający samochód i zastanawiasz się czy nie łatwiej było by zrobić właśnie w tym momencie krok w przód. Jeden mały krok. I było by po wszystkim.
I wahasz się bo masz wrażenie, że jeśli to zrobisz może coś Cię ominąć, że może coś właśnie tam, gdzieś na Ciebie czeka a Ty możesz się tego pozbawić. Może to szept zdesperowanego anioła?
I masz taką ochotę zakończyć to, lecz nie chcesz mieć siebie na sumieniu. Jesteś tchórzem. I przechodząc masz nadzieje, że jednak nie wyhamuje, że to będzie jego wina…
Słychać wydobywające się z Twoich ust „błagam, zakończ to. ”

Bo prawda jest taka, że jesteś nigdzie. Nic nie możesz. I uśmiechasz się, śmiejesz, mówisz, chodzisz, oddychasz, lecz to tylko mechaniczne, wyuczone ruchy tak naprawdę już dawno nic w Tobie nie ma. Zabrano wszystko. I to jest tak jakby podszedł napastnik i wbił nóż w serce. Lecz zamiast go przekręcić zostawił tak. Nie możesz go wyjąć bo umrzesz, nie możesz zostawić bo się wykrwawisz. Masz ochotę krzyczeć „Wróć! i przekręć ten nóż. Dokończ co zacząłeś. ” Jesteś zimny, bez uczuć. Bo tego jest za wiele. To wszystko cię wewnętrznie rozpierdala. Choć udajesz, że jest dobrze. Jest dobrze :)

Tylko kierowcy na drogach zwalniają na Twój widok… Oni chyba wiedzą, wiedzą jak bardzo tego pragniesz….

ostatnia podróż.

Uwierzyłam. Czy to źle, że też chciałam być szczęśliwa? Tyle czasu zmarnowanego na to, żebym uwierzyła, żebym oddała siebie całą. Oddałam serce, oddałam każdą myśl, każde westchnienie, każdą radość i każde dobre wspomnienie… i co mi pozostało? 2 zdjęcia w albumie.. i świadomość, że ty te zdjęcia schowałeś na samo dno szafki, żeby nikt nie widział… I pomyśleć, że nadal widzę Twój pokój gdy zamknę oczy. Gdy zamknę oczy nadal trzymam Cię za rękę wpatrzona w fale. I wiem, że to jest dom. Gdy zamknę oczy nadal czuję się bezpiecznie zamknięta w Twoich ramionach… A potem je otwieram i czar pryska.
Taka pustka. Obrączki… grawerowane. Na nich imiona i data. Data od której wszystko miało się zmienić. Nowe życie. Czyta kartka. Tak mówiłeś. Dobrze, że ich nie zamówiliśmy. I boję się. I nie mogę spać. Mówiłeś, że będziesz, że otrzesz każdą łzę. Że nigdy nie skrzywdzisz… Tyle pięknych rzeczy mówiłeś.
Nie chciałam wierzyć, ale w tedy kładłeś dłoń na sercu, mówiłeś „zaufaj mi” patrząc w oczy.. jakże śmiesznie teraz to brzmi.
Łzy. Umierające serce. Ból. Łzy. Umierające serce. Ból.
Obiecałeś do cholery. a obietnic się dotrzymuje. Więc gdzie jesteś gdy robię sobie krzywdę… Nie potrafię tak, to rozrywa…
Z każda minuta jestem coraz słabsza. Co się stanie gdy zabraknie mi sił?

I pojadę jeszcze ostatni raz nad morze… Choć pewnie się zgubię. Błąkając się po lasach jak opętana… Może porwie mnie jakaś większa fala? Oby… błagam.

Prawda nie istnieje a wszystko jest dozwolone

I nic nie jest dobrze, i czuję, że to koniec. I znów łapię się na tym, że życie do mnie nie dochodzi. Znów łapie się w letargu i myśli zaczynają łapać kształt agonii. I czego mi brak? Przecież mam więcej niż kiedykolwiek chciałam… a tak na prawdę czuję jakbym miała coraz mniej.
Nie jestem już lwem w klatce, nie boję się, nie jestem zaszczuta. To cholernie dużo. Ale niektóre problemy się nie zmieniają.
I nie wiem co dalej. Już po prostu nie chce mi się grać, błąkam się bez celu po to tylko aby żyć. I w sumie wszystkiego mam dość i wciąż czuję się głodna. Jak to jest , że najbardziej nieszczęśliwy jest człowiek, który dostał wszystko co chciał do szczęścia.
I co ja mam wybrać? Tak naprawdę życie nie daje nam wyboru bo pewne rzeczy są niemożliwe z powodu odległości. I czasem to najbardziej boli, możesz wszystko lecz nie wszystko jest takie łatwe…

Czlowieczeństwo zaklęte z oczach.

luis-royo

W czym drzemie istota człowieczeństwa? Czego potrzeba do zbawienia?

To tylko dwa pytania z tylu dręczących. Niektórzy powiedzą, że nudzę się w życiu i stąd myśli niezrozumiałe.. Tak, masz rację. Nudzi mnie już to istnienie. Nic nie rusza tak jak powinno. Ludzie są wciąż tacy sami; próżni, samolubni, materialistyczni, przekupni, fałszywi i obłudni. Żałosne ich starania o coś co mogą stracić w sekundzie. Kiedy dostrzegać będą, że tracą wszystko choć zdaje im się, że jest lepiej?
Ludzie zabijający ludzi. Nie trzeba im broni, nie trzeba pocisków, ran i zaciśniętych pięści.
Mój kot ma w sobie więcej człowieczeństwa niż niejeden z ludzi, których znam. To nawet zabawne, szkoda, że jednakowoż wywołuje tylko uśmiech ironiczny. Patrząc w oczy tego zwierzęcia dostrzegam pogardę jaką widać w moim spojrzeniu na ludzi, na samą siebie. Widzę w spojrzeniu kota inteligencję… zrozumienie.

Mój kot. Heh. Nie mój. Raczej dzielący ze mną mieszkanie. Jedyne co „Moje” to kilka nic nie wartych szmat, książek i kartek ze słowami, których sama nie rozumiem, choć większość uciekła z moich ust.. Ktoś kiedyś powiedział, że jedyne co mamy na własność to marzenia. A jeśli ja nie mam marzeń? Jeśli się poddałam i niczego nie pragnę? Przez to staję się jeszcze bardziej niematerialna, ulotna niczym sekunda, która była przyszłością a teraz jest dawną przeszłością o której zaraz zapomnę, która nie wywoła we mnie emocji, nei zapamiętam jej. Jest jedną ze zbiorowości, niczym szczególnym.
Jeśli Bóg by istniał to czy właśnie tym byśmy dla niego byli? Sekundą życia niedostrzegalną w morzu życia? Czy tak samo istotne jak ta sekunda byłoby życie poszczególnych jednostek? Lecz trzeba pamiętać, że w jednej sekundzie my możemy odmienić całe swoje życie.
Jesteśmy nieobliczalnymi dziećmi , które zostały same w domu.

Pani Donesz

 

 

Chce byś SOBĄ do cholery.

beznazwy

Osoba, którą nie chcę być skomentowała mnie (mój tatuaż) tak „, bardzo typowy. Pół świata taki ma, ale dalej jest niesamowicie uroczy”. Jakbym dostała w twarz. Nie dość, że ciągle czuję się nią, czuje jakbym ją naśladowała, nie chcę być jak ona to jeszcze tak komentuje coś co odróżnia mnie od świata… Popłakałam się. Łzy same płyną mi z oczu. Zawsze jestem sobą. Zawsze. A tu okazuję się, że jestem kimś zupełnie innym. Jedną z wielu… a co… Tylko szkoda, że dla mnie to wszystko ma sens… miało sens. To był symbol wszystkiego co straciłam. Była taka książka „13 powodów by się zabić”. Z tym mi się zawsze to kojarzy. Moje 13 powodów, przez które umarłam. 13 osób, które pojawiły się by zniknąć. Dominik, Sandra, Antoni, dom, ojciec, rodzina, Mariusz, babcia, ja, dzieciństwo, Klaudia, Mariusz. Dla was to tylko słowa imiona. Dla mnie to historia. Dla mnie to historia jak doszłam tu gdzie jestem i jak nie raz chciałam upaść i się zabić. Dla mnie to historia jak wiele wycierpiałam i jak stara już jestem. A mimo tego kurwa jestem jak pół świata. Czuje się jakby odebrano mi własne ja. Nie mam zdania, wszystko mi obojętne. Wszystko co kochałam mi zabrano. Już nic nie jest jak dawniej. Nie potrafię poskładać się w całość.
Jestem tylko kolejną zagubioną kobietą w tym świecie, takich jak ja są miliony. Ale ja nei chcę być tym milionem.. chcę być sobą… Chce być tą Pania Donesz, która potrafi się uśmiechać, która, potrafi czuć szczęście. Błagam.
Żyje w takiej cholernej rzeczywistości. To boli. Już nawet marzyć się boję. To co mówią do mnie ludzie wydaje się snem.
Muszę wychodzić do ludzi, rozmawiać z nimi, udawać , że wszystko jest dobrze. Ale ja tak bardzo nie chcę. Nie lubię ludzi; ludzie są źli, ciągle kłamią, chcą cię upodlić, zabić wewnętrznie a ty wciąż pokłądasz w nich nadzieję.
Ja nie jestem jebnięta. Jestem normalna. Myślę normalnie, tylko, się poddaje. Ale robię to jak pół tego świata. Jestem taka sama jak oni. Wszyscy sa tacy sami; źli i pojebani.

Czy ma sens podpisywanie się skoro jestem tylko jedną z miliona takich samych…. chyba nie…

Przygarnij samotną kobietę. czyli kac moralny.

735085_420354838044369_499777014_n

Mam kaca. Gorzej mam kaca moralnego. Nie kaca kaca, lecz kaca moralniaka. I to boli. Bo mam doła. Doła? Co ja pieprzę, wielki kanion mam. I głupia jestem.
I jak osioł ze Shreka siedzę po środku pokoju wołając w przestrzeń.. „niech mnie ktoś przytuli…”. Ale wiem, że w myślach ‚Ktoś” ma dokładnego adresata. Ale muszę zaczekać. Jeszcze troszkę.
Albo lepiej, przestać pić.

Hahahaha dobra, przestane sama sę rozśmieszać. Może uszczuplę do „przestać pić tyle”. Ale w sumie. Była okazja, nie piłam sama. Sama nie piję, chyba, że akurat piję.

Czekam. I już nawet nie liczę, każdy dzień niesie kolejny letarg, kolejny cios. I niżej i niżej i niżej. Wyglądam coraz lepiej. Wyprostowane ramiona, lekko zadarty nosek, uśmiech i jakby częściej nogi odkryte. I ruchy takie śmielsze. A wewnątrz jak na targowisku.. Tu coś, tam coś, tu smuteczek, tam radostka, tu łezka, tam uśmieszek, tu puszczone oczko, tam pogardliwy wzrok.

beznazwy

Dotąd nie znałam tej strony mnie. Tej która próbuje nadrobić lata bez miłości. Tej czułej, otwartej , radosnej mnie. Tak wrażliwej. Paleta uczuć 50 barw. Już nie 3 podstawowe kolory. Jestem malarzem, do którego przyszły muzy. Jestem ziemią, która ogląda wschód, uśmiechem pojawiającym się na widok ostatniego papierosa, zapachem nowootwartej paczki fajek.
I niepokoją mnie te uczucia. Odnalazłam w sobie siłę jednocześnie odkrywając jak bardzo jestem krucha. Taka krucha, delikatna. Nie skrzywdź. Proszę. Jestem kwiatem, który usychał a ty go odratowałeś. Teraz pozwól dalej rosnąć, nie zrywaj i nie zostawiaj. Nadal dbaj.
Nie jestem pusta. Ale potrafię wynagradzać. Zadbaj o mnie, przygarnij pod swoje ramiona, opiekuj się mną. Jak kredyt w banku, zwrócę z odsetkami. Będę twoją chlubą, będę jak lalka wystawowa. Pracować po równo, wspomagać Cię,  dopieszczać pod każdym względem, dbać o Ciebie.. pokaż mi co mam robić, wskaż jak a zrobię wszystko. Nie powiem, że umiem wszystko, ale nauczę się dla Ciebie. Proszę, zaopiekuj się mną. Proszę… nie skrzywdź.
Nie jestem święta, ale dla Ciebie nauczę się pokory. Będę Twoją niewolnicą jeśli tego sobie życzysz.

tumblr_nails1FbR71s6js1do1_500

Będę kim zechcesz, tylko daj mi szansę. Jak tak bardzo nie chcę być sama.
Zostawię wszystko. Tylko bądź, Weź mnie w ramiona i nigdy nie zostawiaj. Pilnuj i nigdy nie pozwól odejść. Nie zostawiaj mnie samej.
Ufam Ci, czekam. Tylko mnie znajdź.

Donesz

dzień numer 6

Mnie nie można zostawiać samej.. Błagam.. Ja się tak cholernie boję. Tak bardzo..
Z każdym dniem czuję, że nie dam rady z tym życiem, to mnie przerasta. Chcę schować się w swoim bezpiecznym miejscu i tak powolutku sobie umierać. JA nie podołam. Nie potrafię zacząć od nowa. Ja się boję. I płaczę. I to powiększa mój strach. I modlę się. I wciąż nie wierzę w boga. I boję się. Ja wątpię już we wszystko. W uczucia, w siebie, w swoje życie. Mam dość. Ja nie dorosłam. Mam ochotę płakać. I płaczę, zdecydowanie za często. kryzys? Depresja? Ale ja rzez całe życie mam tą jebaną depresję.
I jeszcze tylko gdy patrzę w jego oczy wszystko to mija. Gdy patrzę na zdjęcia, kryjące jego uśmiech. Gdy przypominam sobie dotyk jego dloni na moim policzku. Wtedy jest lepiej. W tedy wiem wszystko.
Ale go nie ma, Jest daleko. I sercem go czuję, i duszą go czuję, lecz rozumu nie oszukasz. Każdego dnia budzę się patrząc na kolejną kartkę z napisem „kocham” , każdego wieczoruu skreślam kolejny dzień. I tylko to przytrzymuje mnie jeszcze. Ja się tak bardzo boję.
Mam wrażenie , że to okaże się wielkim zajebistym snem. Ja tego nie przetrwam już. Jeśli to sen to chcę zasnąć nim na wieki. Nie mam sił by cierpieć.
Boję się.

 

Prostituee avec une conscience.

73753_foto_42073

Wiesz jak to jest wsiadać do auta obcego mężczyzny? Wiesz jak to jest, gdy obserwujesz ze śmiercią w oczach trasę i nie możesz powiedzieć ani słowa?

Gdy sprzedajesz ciało za 50 złotych by móc żyć? Gdy obcy ci mężczyzna , w którego spojrzeniu jest zło rządzi twoim życiem? Może wszystko.

On decyduje. Mógłby cię tu zabić, mógłby zostawić kilometry od ludzi i nikt nawet nie wiedziałby co się stało.
Sprzedajesz swoje cholerne ciało a nie możesz zyskać nawet szczypty bliskości. Nie możesz przytulić, nie możesz pocałować. Ty nie istniejesz, istnieje tylko twoje ciało. Jesteś tylko lalką do zabaw.

Sztuczne podniecenia, sztuczne jęki, sztuczna rozkosz, sztuczne życie. Musisz dobrze grać, by dobrze go zadowolić. Milczące podróże. On oczekuje, że coś powiesz, ty nie chcesz rozmawiać.

Wiesz jak to jest? Gdy karze ci robić złe rzeczy a ty boisz się tak cholernie mocno. I myślisz czy twoje życie jest warte. Zyskujesz kilka dni życia tracac radość z niego. Tracisz psychikę. Z każdym dniem co raz bardziej się pogrążasz.

Twoje życie jest warte tyle co banknot, który starannie chowasz.

Jesteś nikim. Sama do siebie czujesz wstręt, wzgardę. Parzący prysznic by wypalić dotyk ze skóry. Szkoda, że nie da się wypalić wspomnień. Tego głosu, który słyszysz każdej ciemnej nocy. „Zrobisz co ci będę kazał”

I patrzeć w lustro nie możesz i brzydzi cię twoje okropne ciało. I chcesz zdechnąć jak pies.

Nikt już nie zechce kurwy. Nikt nie chce zużytej, zepsutej zabawki. Jesteś śmieciem. Tak walczyłaś by przeżyć. Podoba ci się to życie?

Następnym razem gdy ujrzysz prostytutkę, niech Ci się to przypomni. Zastanów się jaki powód musi mieć by wykonywać taki zawód. Czy ty była byś zdolna do tego? To nie jest zabawa. Niektórzy tylko tak mogą zdobyć kilka dni życia.
A niektórzy wolą zginąć. Strach, ból, cierpienie to sprawia, że wolę zginąć.

Sex jest sferą sacrum. Juz nigdy nie profanum.

Cierpienie największą bronią.

Chcę ci opowiedzieć pewną historię, gdy życie pokazało mi swe prawdziwe oblicze.
Wyznałam kiedyś szeptem, że nie chcę żyć, gdyż życie nie jest fair. Zawsze albo ja cierpię albo inni cierpią przeze mnie. Cokolwiek by się nie działo ten sam schemat… W tem ktoś mi odpowiedział, że cierpienie jest dobre. „Jeżeli cierpisz, to już jest dobrze” – powiedział. W tedy do głębi poruszona, dziś już rozumiem. Ta osoba miała rację.
Cierpienie prowadzi do silnych emocji i z takowych się wywodzi. Jeśli cierpię oznacza, to że jestem w stanie odczuwać, mam uczucia. Moje serce nie jest z lodu tak jak wiele współczesnych serc.
Należy również wspomnieć, że dno jest po to by się od niego odbić a cierpienie aby wzmocnić. Dzięki temu stajesz się silniejszy. Wiesz czego nie czynić, unikać. To co wycierpiałeś buduje cię, jest taką wewnętrzną motywacją.
Lecz sam musisz zdecydować. Pewnie myślisz sobie „łatwo ci powiedzieć a jak jest w twoim życiu?”. Odpowiem ci, że nie jestem idealna. Często popełniam błędy. Ale piszę to wszystko aby ci pokazać, abyś może właśnie TY nie popełniał moich błędów, lecz abyś zmienił ten świat… na lepsze.

Pani Donesz