Dom,

czy to nie zapach jeszcze gorących ciastek ? – Tylko, że nie mam piekarnika
czy to nie zapach koszonej trawy wiosną? -Tylko, że nie mam trawnika
czy to nie wieczory przy herbacie ze znajomymi? – Tylko, że nie mam tu znajomych
czy to nie wino wypite z przyjaciółmi? – Tylko, że nie mam przyjaciół
czy to nie uśmiech matki pytającej jak minął dzień? – Tylko, że nie mam matki
czy to nie kot witający w drzwiach? – Tylko, że nie mam kota
Jestem samotna. Lecz na samą myśl o poznawaniu ludzi i świata odrzuca mnie.
Chyba się już przyzwyczajam.

I dobija świadomość ulotności.
Nic własnego. Wszystko ich.
Zdajesz sobie sprawę,  że Twoje życie też należy do nich.
Mogą je wyrzucić, mogą je zniszczyć
Cieszysz się, że narazie nie robią nic

Samotnośc chodzi piechotą.

Dziś jest nawet dobrze. Nawet próbuję nie mieć „wkrętek”. Tylko chwilami,  znienacka atakują moje demony.

Samotnosc jest nudna

Kolejny mój demon – samotność.

To uczucie, gdy chcesz do kogoś napisac list, opowiedzieć wszystko lub po prostu pogadać o niczym. Przeglądasz kontakty w telefonie i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie masz nikogo z kim mógłbyś pogadać. Nikogo.
Gdy idziesz z pracy, zakupów, spaceru, i wokół ciebie nagle roi się od całujących się par bądź przyjaciół idących a „piwko” a ty jesteś tak cholernie sam.
I to cię przytłacza. Ta świadomość, ze tak na prawdę wszyscy mają cię w dupie. Możesz bić, krzyczeć, zabić się a i tak nic to nie zmieni. W najlepszym razie ktoś jutro powie w sklepie dwie ulice dalej, że już nie żyjesz, tylko po to by ktoś inny mógł zapytać kim ty w ogóle byłeś.
Siedzisz samotnie w oknie patrzac na to wszystko wokół. Na te światła w oddali. Toczy się „życie nocy” podczas gdy w tobie coś umiera.
Usuwasz wszystkie konta z portali, wyłączasz telefon i czekasz aż ktoś się pojawi. Ten wszechogarniający smutek gdy po niespełna godzinie wracasz z powrotem wiedząc , że mógłbyś tkwić tak i rok a nikt i tak by nie zauważył.
To boli.
Dlatego może bardziej zwracajmy uwagę na drugiego człowieka…

Pani Donesz